Skip to main content




Poland to build EU’s first electric car battery recycling plant

Poland is pushing to become an e-mobility powerhouse, both as a site of international production and by developing its own electric car brand.


P.o. szefa Lasów Państwowych daje opór „ideologiom obcym i nie do przyjęcia w chrześcijańskiej kulturze”

Józef Jan Kubica został pełniącym obowiązki Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych. To nie tylko leśnik, ale też polityk związany z Solidarną Polską.


Pod pomnikiem smoleńskim. „To my jesteśmy ofiarami!”, „Precz z Kaczorem dyktatorem”

W sobotę 10 kwietnia 2021 rano kilkaset osób zebrało się w okolicach Placu Piłsudskiego, gdzie na godzinę 09:00 zaplanowane były uroczystości z udziałem Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego.


W piątek 9 kwietnia przed Sądem Okręgowym w Warszawie zapadł wyrok uniewinniający Andrzeja Morawskiego z zarzutu naruszenia nietykalności cielesnej...


Historyczka sztuki, krytyczka i kuratorka. Ukończyła Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim i historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Studiowała Gender and Postcolonial Studies na Uniwersytecie w Utrechcie. Nagrodzona w 2021 roku przez Fundację GESSEL dla Zachęty Narodowej Galerii Sztuki za najlepszą pracę magisterską. Obecnie pracuje w Galerii Promocyjnej w Warszawie. Działa z Aleksandrą Liput w duecie kuratorskim DZIDY organizując pop-upowe wystawy grupowe.


Ze wszystkich mediów portal społecznościowy twitter dostarcza najwięcej emocji, ale też najwięcej prawdy. Bo emocje to prawda. Pierwsza reakcja i pierwszy komentarz mówi o tobie więcej, niż ci się może wydawać.

Nie inaczej jest w przypadku pracy dzieci, która to praca ma być wedle polskich liberałów aż takim dobrodziejstwem. W pewnym uproszczeniu mówimy o dwóch rodzajach sytuacji. Pierwsza, gdy praca jest przymusowa, to jest, żeby dziecko dostało jakiekolwiek pieniądze, musi pracować. Druga, gdy praca jest dobrowolna, czyli żeby dziecko dostało coś ponadto, co dostaje, to powinno sobie dorobić. W tym pierwszym przypadku mamy więc do czynienia z przymusem ekonomicznym. To niekoniecznie musi być ogromna bieda. To może być proste „nie mam” rodziców w odpowiedzi na pytanie o pieniądze na konkretne dziecka potrzeby. Taka sytuacja miała miejsce za PRL. Jak wiemy, największą wadą PRL, obok braku wolności politycznych, była bieda. Wiele słyszeliśmy o pustych półkach i o tym, jak to się biednie żyło. Większość młodych osób, a także dzieci, musiało sobie dorabiać. Wydawać się więc może, że skoro bieda jest zła, to przymus dorabiania przez dzieci w PRLu też powinien być zły, prawda? Tymczasem dowiadujemy się od naszych, kochanych libków, że PRL był straszny, ale jednocześnie jak to wspaniale było tyrać za grosze.

I tu dochodzimy do punktu drugiego, czyli dobrowolnej pracy dzieci. Czyli, że dzieci otrzymują od rodziców pewien pakiet, ale jeśli chcą czegoś więcej, to muszą sobie na to już zapracować. Rodzice, owszem, mają pieniądze, ale są rozsądni i nie będą dzieci rozpieszczać

Co ciekawe, w tej historii pracą jest głównie praca fizyczna. Dzieci muszą sobie na coś zasłużyć robotą fizyczną. Dlaczego akurat fizyczną? Dlaczego akurat nie, ja wiem, nauka dodatkowego języka. Rozwijaniem zainteresowań. Dlaczego robotą własnych rąk a nie umysłu?

Po pierwsze, dlatego że w ten sposób nauczą się szacunku do pracy fizycznej. To dosyć ciekawe, bo to oznacza, że ta praca z definicji jest jakoś szacunku niegodna. I trzeba dopiero reedukacyjnych zajęć, aby dziecko pracę taką szanowało. Pytanie tylko jak nauczyć szacunku do innej pracy niż fizyczna? Też trzeba naśladować?

Po drugie, dlatego, że praca fizyczna jest pewną egzotyczna wycieczką klasy średniej do ludzi pracy fizycznej. Swego rodzaju Safari, gdy jedni na moment wpadają do świata drugich, mają się natrudzić, przerazić i uciec. Nikt przecież z klasy średniej nie chce dawać dziecka do zawodówki i do pracy fizycznej na zawsze. Ale taka wizyta na safari przez wakcaje dobrze dziecku zrobi i czegoś, jak to bywa w zoo, je nauczy.

Po trzecie, takie dorabianie fizyczne przez dzieci powielaniem przez dzieci zachowań rodziców, a więc wzorcem konserwatywnym. Co w tym złego – ja tak robiłem za młodu. Polski liberalizm jest bardzo zachowawczy, a na osi progresja- konserwatyzm jest właśnie konserwatywny. Nie chodzi o to, żeby dzieciom było wiele lepiej, ale żeby było ciut lepiej, ale jednocześnie podobnie. Polskie dzieci mają być odwzorowaniem rodziców ich wierną, ciut lepszą, ale jednak ich kopią.

Po czwarte, doświadczenie pracy fizycznej, daje moralny glejt na krytykę tych fizycznych robotników. Haha, akurat coś o pracy wie, bo 23 lata temu pracowałem tydzień w masarni. Jednym z najczęstszych przypadków dowodzenia nieróbstwa klasy ludowej są braki kadrowe przy zbieraniu owoców i warzyw. Przecież to łatwe, sama zbierałam przez jedne wakacje, niech nieroby wreszcie zaczną pracować. No właśnie, łatwe to może być jako odskocznia i dodatkowe zajęcie „kiedyś tam”, ale nie pomysł na życie, którym trzeba utrzymać rodzinę.

Po piąte, praca dzieci to źródło taniej siły roboczej dla lokalsów. Płaci się dzieciom mniej i to z łaską, jakoby wyświadczało się tym dzieciom ogromną przysługę. A to znowu rzutuje na dalszy obraz świata. Praca fizyczna nie może być droga, bo przecież nawet ja, za dzieciaka, potrafiłem ją wykonywać! W ten sposób osoba pracując za półdarmo nabywa przeświadczenia, że tę pracę fizyczną, owszem może i trzeba szanować, ale że ona z definicji musi być tania. Stąd te wszystkie postukał, popukał i wziął 100 PLN, skandal!

Po szóste, przez pracę dzieci należy je wychować. W istocie jednak antyroszczeniowo wytresować. Dostać niską płacę za pracę fizyczną ma już na starcie tak ustawić mindset, żeby niczego i od nikogo się nie domagać. A już prosić o wsparcie w ogóle. Prośba o wsparcie jest słabością. Domaganie się podwyżki to jest bezczelność. Dlatego też jesteśmy tak mało uzwiązkowionym i tak bardzo pokornym społeczeństwem

Po siódme, wreszcie, dziecko pracujące fizycznie, coś robi, a nie w wolnym czasie bąki zbija. To jest ta libkowa kultura „zapierdolu”. Wolny czas jest podejrzany, Polak nie może odpoczywać, nawet mały Polak. Ciągle musi coś robić, ciągle zostawać po godzinach. Tylko praca jest pożyteczna. Więc tej pracy powinno być jak najwięcej. Polacy są narodem pracoholików, nie potrafią spędzać wolnego czasu bez wyrzutów sumienia. I przy pracy dzieci dodatkowo przerzucają to najmłodszych. Nie rozumieją, że o wiele bardziej przydatne od koszenia trawnika jest umiejętność pracy w zespole, od czego są właśnie zespołowe zabawy i że odpoczynek to powinna być 25% dnia a nie 5%, bo inaczej świat się zawali.


Analityczka prawna w Fundacji Instrat skoncentrowana głównie na gospodarce cyfrowej i nowych technologiach. Znajomość prawa europejskiego doskonaliła podczas stażu w Stałym Przedstawicielstwie RP przy UE w Brukseli. Ponadto zdobywała doświadczenie w zakresie prawa ochrony konkurencji i konsumenta w kancelarii Allen & Overy. Studiowała na Uniwersytecie Łódzkim, Uniwersytecie Wileńskim oraz Uniwersytecie w Antwerpii.


Czy prezydent Andrzej Duda zdał egzamin, który postawił przed nim koronawirus i tragiczna w skutkach pandemia. OKO.press tłumaczy, czemu nie


Mija 11. rocznica katastrofy smoleńskiej, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria....


Korzystając z nadmiaru czasu obejrzałem ostatnio ciekawe seriale dokumentalne na Netflixie. „Zaginięcie w hotelu Cecil” opowiada o zaginięciu studentki...


Artykuł przedrukowany ze strony Klubu Jagiellońskiego. Lead od redakcji Magazynu Kontakt. *** Internet uzależnia. Media społecznościowe, filmiki i seriale, czytanie kolejnych stron na Wikipedii pożerają nam coraz więcej czasu i właściwie zlikwidowały nudę. Coraz mocniej zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji. Cal Newport pisze o potrzebie stworzenia kodeksu korzystania z sieci, dzięki któremu będziemy potrafili ustrzec się przed największymi wadami strefy online. Proponuje zarys takiej wizji […]


Członek zarządu Klubu Jagiellońskiego zajmujący się nowymi technologiami, szef działu „Techno-republikanizm” portalu Klubu. Prowadzi podcast „ScepTech”. Magister studiów nad internetem na Uniwersytecie w Southampton. Współzałożyciel Fundacji Polonium – organizacji łączącej polskich naukowców za granicą.


„Byłem bardzo, bardzo powściągliwy. Ale chciałem otwarcie powiedzieć, żeby zakończyć spekulacje: przyczyna katastrofy smoleńskiej została wyjaśniona, a polityczne okoliczności w świetle tych badań też były oczywiste: piloci byli poddani presji polity…



W sprawie Smoleńska same przesunięcia. Prokuratura przesuwa zamknięcie śledztwa, Macierewicz publikację raportu, a TVP premierę filmu.


Brak debaty Kołakowski–Bauman na przełomie wieków oznaczał oddanie intelektualnej władzy nad rzeczywistością konserwatywnym liberałom i zadowolenie się lewicy prawem do obecności na marginesie.


Fragment książki Marka Beylina „Klimat, lewica, siostrzeństwo. Rewolucje trwają (kontrrewolucje też)”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.


Karolina Gębska czyta „Klezmerów” Joanna Sfara, „Upadek” Mikaela Rossa oraz „Artemizję” Nathalie Ferlut i Tamii Baudouin.


Chcemy przetrwać jako jednostki i jako gatunek. Dlatego potrzebujemy zgody – ze sobą, a przede wszystkim z naturą – mówi nam Kamil Wyszkowski z United Nations Global Compact Network Poland.


Kinga Dunin czyta „Osła Mesjasza” Włodka Goldkorna, „Dzieci Getta. Mam na imię Adam” Iljasa Churiego i „Pogrzebaną. Życie, śmierć i rewolucja w Egipcie” Petera Hesslera.


Kandydatami polskiego rządu do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka byli Aleksander Stępkowski, Elżbieta Karska i Agnieszka Szklanna


Każda osoba, która bierze udział w Powszechnym Spisie Ludności, musi podać swoje dane takie jak numer PESEL, płeć, wiek, adres zamieszkania, stan cywilny, kraj urodzenia czy kraj posiadanego obywatelstwa.


Do tej pory rząd zdaje szczepionkowy egzamin na poziomie akceptowalnym, ale prawdziwy test dopiero nadejdzie. Przed nami kluczowe tygodnie


PiS nie przystąpi do Prokuratury Europejskiej. Boi się nadzoru UE nad śledczymi Ziobry

Polska jako jeden z 5 krajów w UE nie przyłączyła się do Prokuratury Europejskiej (EPPO). Rząd PiS obawia się "głębokiej ingerencji" ze strony Unii.


Obywatele RP pytają o panele obywatelskie, wciąż bardzo mało w Polsce znane rozwiązania z zakresu demokracji deliberatywnej. Kuba...


The head of Poland's state forestry agency was dismissed days after media reports about a property deal, but the government denies any link.


Tekst ukazał się pierwotnie 8 lutego 2021 w serwisie e:mi – edukacja: można inaczej. *** Przeglądam nową odsłonę Rankingu Liceów i Techników, który kilka godzin temu opublikował portal Perspektywy. Kątem oka widzę, jak na facebookowym newsfeedzie wyróżnione szkoły w trzech osobach – rodzicielskiej, uczniowskiej oraz dyrektorsko-nauczycielskiej – gratulują sobie powtórzenia zeszłorocznego sukcesu. Tak jest, powtórzenia, bo wystarczy rzucić okiem na ranking liceów warszawskich, […]


Sędziowie i prokuratorzy mają postępowania dyscyplinarne za udział w lekcjach o konstytucji. A co z wypowiedzią Krystyny Pawłowicz?


Poland to build EU’s first electric car battery recycling plant

Poland is pushing to become an e-mobility powerhouse, both as a site of international production and by developing its own electric car brand.


Measures to accelerate the vaccination programme have been unveiled, including the first drive-through vaccination points.


W Telegraficznym Skrócie, subiektywnym przeglądzie wydarzeń Macieja Orłosia, Jarosław Kaczyński goni króliczka, Minister Edukacji i Nauki Przemysław...


Gdyby ten samolot był rzeczywiście zestrzelony, to mielibyśmy zdjęcia lotu rakiety, która go zestrzeliła. Gdyby nastąpiła eksplozja na pokładzie samolotu,...


Deposit systems allow producers can get back between 80% and 95% of raw materials used for plastic and glass bottles.


Porównanie Leszka Balcerowicza do dr Mengele polskie gospodarki było durne. Nie, nie chodziło w tej Lepperowskiej metaforze o to, że Balcerowicz morduje dzieci. Ale o to, że, zdaniem autorów, zabijał polską gospodarkę. Mimo to porównanie takie nie powinno się zdarzyć. Także ze względu na trywializację holocaustu, chociaż sama nazwa holocaust też jest trywializacją. W swej poetyce Balcerowicz jako Mengele przypomina trochę memy z papieżem, w końcu użyto słowa „Mengelson” zamiast Mengele. Mogło się jednak niektórym wydać niesmaczne. Tyle że to porównanie wisiało w necie dosłownie kilka minut. Zaraz zostało zdjęte, a Balcerowicz został przeproszony przez Annę Marie Żukowską.

Mimo to pół dnia trwało liberalne rozdzierani szat i lamenty jaka to ogromna krzywda stała się Balcerowiczowi, bo ktoś go przez 5 minut potraktował, jak młodzi traktują bestie z Wadowic. Tymczasem ten sam Balcerowicz wyzywa na twitterze do bolszewizmu, a więc w jego mniemaniu zbrodni równej zbrodniom Mengele. I co? I nic. Zero oburzenia. Ten sam Balcerowicz napisał entuzjastyczną przedmowę do książki przetłumaczonej jako „Lewicowy faszyzm”, gdzie faszystą ma być… Barack Obama. Ten sam Balcerowicz i jego FOR promuje ostatniego z braci Kochów- miliardera, denialistę klimatycznego, a więc gościa odpowiedzialnego za to, że wasze wnuki będą zdychać w tej szklarni zwaną planeta ziemia.

Za to jednak Balcerowicz nikogo przepraszać nie musi. Tak jak nie musi Bosacki przepraszać za to, że w obronie Balcerowicza, porównał młodą lewicę do hunwejbinów, czyli maoistowskiej młodzieżówki, która pomagała Mao mordować inteligencję. I tak jak nikt z liberałów nie musi przepraszać za wyzywanie pisowców od nazistów, czy narodowych socjalistów. Jedni dają obraźliwy mem na 5 minut i się muszą kajać. Drudzy strzelają obelgami jak z karabinu, ale nikt do nich nie ma pretensji. Oto miara moralności medialnej.

Pojawią się na liblefcie głosy, żeby zostawić już tego Balcerowicza. Że to prehistoria, zajmijmy się przyszłością. Nic bardziej mylnego. To teraźniejszość, a nawet przyszłość. Nie, nie chodzi o samego Balcerowicza, który dzięki dostępowi do twittera sam sobie robi wizerunkową krzywdę. Nie chodzi nawet o to, jakie wówczas, w czasach transformacji podejmował Balcerowicz decyzje, bo niemal wszyscy byli wówczas dziećmi neoliberalizmu. I mogę zrozumieć tę fascynację Reaganem i Thatcher.

Chodzi o to, jak plan Balcerowicza oceniany jest dziś. Chodzi o symbol. Chodzi o ten kamień węgielny liberalnego mindsetu, jakim jest transformacja. Gdy zejdziemy w głąb libkowego Verstand, bo przecież nie Vernunft, to zobaczymy, że od transformacji wszystko się zaczyna. To jest fundament, na którym zbudowana jest cała liberalna wiara w wolny rynek, egoizm, wyższość prywatnego nad publicznym, indywidualizm zamiast wspólnoty, niskie podatki, zaradność życiowa, kowalstwo własnego losu itd.. Cały potok liberalnych frazesów wypływa właśnie z tej jaskini, w której, może i coraz bardziej blado, ale wciąż jednak świeci plan Balcerowicza.

I dlatego Balcerowicz musi zostać. Jako symbol musi zostać. Tyle że Lewica ma temu symbolowi nadać nowe, własne znaczenie. Po to potrzebny jest Balcerowicz. I najbardziej zabawne w tym jest to, że lewicowa krytyka Balcerowicza jest w istocie krytyką ze „skandynawskiego” punktu widzenia. Nie, wbrew liberalnym kłamstwom, mało kto na lewicy, poza garstką socjalistów, chciał utrzymać PRL albo wczoraj lub dziś nie rozumie stanu ówczesnej gospodarki. Krytycy, przywoływani chociażby w książkach Wosia, to nie byli żadni komuniści, co spoglądali na Moskwę i Pekin, ale poważni ekonomiści spoglądający na Sztokholm. Chodziło więc o sposób i tempo transformacji do wolnego rynku. Spór nie dotyczył tego, czy iść, ale jak iść. Balcerowicz wybrał tempo najszybsze, nie licząc się z ofiarami transformacji. To jak przyspieszyć autobusem z pasażerami na dachu chociaż wiadomo, że masa ludzi wpadnie pod koła. Przeciwnicy planu, a więc socjaldemokraci jak Kowalik czy Bugaj, twierdzili, że można jechać wolniej, ale za to mało kto pod te koła spadnie. Balcerowicz chciał się dojechać jak najszybciej do mety, czymkolwiek ona miała być. Lewica chciała dojechać jak najbardziej bezpiecznie.

Oceniać Balcerowicza wtedy to jedno. Oceniać go dziś, z tą wiedzą o ogromie krzywd i ofiar transformacji, to drugie. A więc oceniać w czasach dzisiejszych, gdy balcerowiczowskie wyspy biedy zostały częściowo zasypane dzięki unijnym funduszom, to jest pieniędzmi publicznymi, którymi Balcerowicz tak bardzo się brzydzi, bo to komunizm, etatyzm, bolszewizm.

Dekonstrukcja balcerowiczowskiego mitu jest więc kluczowa dla teraźniejszości i przyszłości, bo jeśli zburzysz cały fundament liberalnej budowli, to wszystko się tam zachwieje. Cała wiara w dziki kapitalizm. Ona już się chwieje, wystarczy zobaczyć ten liberalny mindfuck, gdy klasa średnia walczy z kredytami frankowymi, których Balcerowicz broni retoryką z lat 90. Ale trzeba jeszcze ciosów, więcej ciosów i trzeba ten mit wreszcie obalić. Żeby wybudować tu państwo bardziej sprawiedliwe. Państwo dla wszystkich.


Publikujemy wstęp do książki Michaela Sandela „Tyrania merytokracji” (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2020, tłumaczył Bartosz Sałbut), zatytułowany „Dostać się”. W marcu 2019 roku, gdy uczniowie szkół średnich oczekiwali na wyniki rekrutacji na studia, proku­ratura federalna wydała zadziwiające oświadczenie. Trzy­dzieściorgu trojgu majętnym rodzicom postawiła zarzuty organizacji złożonego spisku mającego na celu przyjęcie ich dzieci na elitarne uniwersytety, między innymi Yale, Stanforda, Georgetown oraz University of […]


The head of a medical facility in Rzeszów authorised the reuse of syringes for coronavirus vaccines, but claims the order was never enacted.


Czas pandemii, protestów społecznych i konfliktów wewnątrz obozu rządzącego to także czas wzmożnenj aktywności Antoniego Macierewicza.


Rząd zapowiada, że szczepienia w II kwartale będą przyśpieszone, a na razie marnuje czas. Czy uda się wykorzystać 20 mln dawek?

This website uses cookies to recognize revisiting and logged in users. You accept the usage of these cookies by continue browsing this website.